Dzień 6 – Pociągiem po Chinach

Rano, lekko przemarznięci, wstaliśmy, pożegnaliśmy się z żoną gospodarza i poszliśmy łapać autobus jadący z powrotem do Hohhot. Nikt nie potrafił nam powiedzieć kiedy odjeżdża ale zrzuciliśmy plecaki po drugiej stronie drogi, na której nas wysadzono dnia poprzedniego i machaliśmy na wszystkie autobusy jadące w kierunku Hohhot.

Zahoe, Chiny

Nadszedł czas wyruszać dalej

Złapanie autobusu zajęło mniej niż pół godziny.

Plan przewidywał, że pojedziemy teraz do Taiyuan. Bilety mieliśmy kupione dwa dni wcześniej, więc bez problemów zapakowaliśmy się do pociągu i opuściliśmy Mongolię Wewnętrzną. Tym razem w przedziale sypialnym tzw. hard sleeper :)

Wagony hard sleeper w chińskich pociągach wyglądaj zupełnie jak polskie wagony sypialne z tą różnicą, że przedziały są otwarte na korytarz i na najniższych łóżkach oficjalnie siadają wszyscy, którzy łóżka mają powyżej.

Hard sleeper, widok z łóżka środkowego, Chiny

Widok z łóżka środkowego w chińskim hard sleeper

Gdy wszyscy pasażerowie zaczęli przygotowywać się do kontroli biletów zorientowaliśmy się, że nasz pociąg przez Taiyuan jedzie do Xian. Po chwili główkowania stwierdziliśmy, że rezygnując z Taiyuan oszczędzilibyśmy dwa dni, więc postanowiliśmy zmienić plan i pojechać od razu do Xian. Duży plus backpackingu polega na tym, że plany można modyfikować do ostatniej chwili :)

Co wydaje się proste nie jest takim gdy ma się do czynienia z konduktorami w chińskich pociągach. Otóż sympatyczna pani konduktor żadnymi siłami nie mogła pojąć czego od niej oczekujemy… Zdaje się, że podróżujący chińskimi kolejami nie dokonują takiej operacji często…

Automat z wrzątkiem w pociągu, Chiny

Kolejne zdjęcie dystrybutora wrzątku do kolekcji

Palarnia w chińskim pociągu, Chiny

Tutaj jest palarnia

Na szczęście na końcu naszego przedziału znalazły się dwie młode Chinki, które potrafiły po angielsku pisać i czytać. Właśnie tak. Nie potrafiły mówić po angielsku ale potrafiły po angielsku pisać i czytać. Tak więc posługując się kartką, długopisem i telefonem do przyjaciela, pomogły wytłumaczyć pani konduktor jakież to niecne zamiary mamy. W odpowiedzi usłyszeliśmy/przeczytaliśmy, że najprościej będzie wysiąść w Taiyuan i kupić bilety w kasie :) Taka opcja w ogóle nas nie urządzała. Po następnych paru chwilach dziewczyny przekazały nam, że podobno istnieje możliwość zakupienia biletu u kierownika pociągu, który podobno dostępny będzie później. Podobno.

Hard sleeper, Chiny 2010

Hard sleeper nocą

Dziewczyny się pożegnały i wysiadły na następnej stacji a my nie do końca przekonani, że zostaliśmy dobrze zrozumiani, pojechaliśmy dalej. Główne wątpliwości wzbudzała jakość wymiany informacji, bo co łatwo się pisze teraz, nie było proste wtedy. Zasób słów angielskich naszych rozmówczyń, chociaż o niebo wyższy niż nasz zasób słów chińskich, pozostawiał duży margines błędu…

Ubikacja w chińskim pociągu, Chiny

Ubikacja w chińskim pociągu

Umywalki w chińskim pociągu, Chiny

i umywalnia

O godzinie 23 z minutami, gdy pociąg ruszył ze stacji w Taiyuan zdecydowanie się uspokoiliśmy. Pani konduktor nas znalazła, zaprowadziła do do pana konduktora gdzie z przenośnej drukareczki dostaliśmy nowe bilety. Niestety nie zostały potraktowane jak dopłata do obecnego biletu i kosztowały tyle, co zwykłe bilety na pociąg relacji Taiyuan-Xian. Ostatnią skomplikowaną opcją do przekazania, która pozostała było to, że musimy koniecznie zmienić łóżka ze środkowych na najwyższe, bo na nasze dotychczasowe nie mogli nam sprzedać biletów. Przecież pościel była używana… :) Posłusznie przenieśliśmy się na najwyższe łóżka i już bez żadnych przygód poszliśmy spać.

Cherish your life Do not jump down

Cherish your life Do not jump down


Posted in Chiny po raz drugi and tagged Hohhot, Zahoe by with comments disabled.