Czytasz opis jednego dnia z wyprawy Chiny, Laos, Tajlandia



Dzień 13 – Luang Prabang

Rano wycięli nam numer. Zapakowali nas wszystkich do trochę mniejszej łódki niż dnia poprzedniego. Już na tamtej było trochę ciasnawo a oni z paru wiosek po drodze dobrali pasażerów.

Pak Beng, Laos

Pak Beng

Skończyło się tak, że grupa ludzi stała, bo nawet na podłodze nie było wystarczająco dużo miejsca a część ludzi siedziała w potwornym hałasie i spalinach w ładowni na rufie. Moja rada jest taka, żeby na taką łódkę przyjść rano. Długo się czeka ale można zająć miejsca zaraz za sternikiem. Co prawda siedzi się wtedy na drewnianym pokładzie ale miejsca półleżące na dziobie, w porównaniu do pozostałych, to klasa pierwsza plus.

Niektórzy musieli podróżować na stojąco, Mekong, Laos

Slowboat z Ban Huay Xai do Luang Prabang

Po dobiciu do Luang Prabang wzięliśmy tuk-tuka pod guesthouse Vilay. Co prawda nie było ciepłej wody pod prysznicem ale w sumie to Laos, jest wystarczająco ciepło, żeby móc się wykąpać w zimnej wodzie. Ponadto w łazience mieszkały gekony i latały cykady.

Mekong, Laos

Mekong

Po szybkim prysznicu poszliśmy na spacer i kolację, którą zjedliśmy w restauracji Khmu. Za firmową Khmu salad, smażoną rybę z warzywami na parze, okropny, lokalny oram, smażony ryż z warzywami i dwa piwa zapłaciliśmy jakieś 10 dolców. Jak na ekskluzywność warunków, w których jedliśmy było całkiem nieźle.

Mekong, Laos

Mekong

Zastanawiające są wszędobylskie koguty i kury, które jak u nas psy, wyglądają na bezpańskie.



Komentowanie wyłączone.